Marcin Balcer – adwokat i menedżer piłkarski

Marcin Balcer – adwokat i menedżer piłkarski

WERSJA NIEMIECKA/DEUTSCHE VERSION DES INTERVIEWS - HIER

 

Panie Marcinie, minęło sporo czasu od naszej ostatniej rozmowy, a wiemy że ostatnio był Pan trudno osiągalny i sporo podróżował. Czy podzieli się Pan z nami nowościami?

 

Zgadza się, ostatni okres był pracowity dla mnie, tak jak dla naszych skautów. Tak jest zawsze przed i w trakcie okienka transferowego. Aczkolwiek w tej branży nie ma okresu, w którym całkowicie można się odprężyć i wziąć nogi do góry.
 
Czy Pana praca dotyczyła także zawodników polskiego pochodzenia?

 

Owszem, bo jest to główny punkt ciężkości pracy naszego zespołu.
 
Wiemy, że w Pana notesie znajdują się nazwiska zdolnej młodzieży z Polski oraz zawodników o polskich korzeniach grających na zachodzie. Ilu z nich trafia do renomowanych klubów?
 
Realne szanse na grę mają nieliczni, dlatego staramy się bardzo starannie dobierać chłopców, którzy posiadają duży potencjał i określone parametry, a jednocześnie spełniają kryteria, które są wymagane przez nas i przez kluby. Wtedy istnieje duże prawdopodobieństwo osiągnięcia sukcesu, chłopcy są w stanie sprostać stopniowi trudności i mogą się liczyć w rywalizacji z rówieśnikami. Musimy się kierować określonymi zasadami, bo chcemy uniknąć robienia niepotrzebnych nadziei, ponieważ w ten sposób można zaoszczędzić chłopcom wielu nieprzyjemności, co w efekcie końcowym rzutowałoby negatywnie na wyniki naszej pracy i na nasz wizerunek.
 
Proszę powiedzieć więcej na temat selekcji piłkarzy przez Pana zespół, jeśli chodzi o młodych zawodników z Polski, którzy chcieliby kontynuować przygodę z piłką w Niemczech. Jakie kryteria wymagane są przez Pana i przez kluby w Niemczech?

 

Oczywiście umiejętności piłkarskie oraz potencjał dalszego sportowego rozwoju jest podstawą. Aczkolwiek to nie wszystko – należy także zwracać uwagę na wiele innych spraw. Szkoła i wykształcenie, respekt i prawidłowa dawka skromności, realna ocena swoich umiejętności, chęć i nieustanna motywacja do ciężkiej pracy nad swoimi słabszymi stronami. Jak widać dla naszego zespołu liczy się całokształt zawodnika i jego charakter, a nie tylko to że potrafi dobrze kopać w piłkę. Tak samo widzą to kluby w Niemczech i dlatego tak ważny jest prawidłowy wybór zawodników, z którymi współpracujemy. Bardzo ważnym elementem w ramach naszego działania są też rodzice chłopców, ponieważ ich zgoda i wsparcie na dalszy plan kariery piłkarskiej ich synów jest niezbędny dla osiągnięcia sukcesu. Dlatego prowadzimy zawsze szczere i otwarte rozmowy z rodzicami, aby zapoznać się z ich opinią i realnie przedstawić możliwości dla ich synów. Cieszy natomiast, że coraz częściej trafiamy na rodziców, którzy także realnie i obiektywnie oceniają swoich synów. Rozmowy są merytoryczne i rzeczowe, chociaż zdarzają się rodzice nadopiekuńczy, co z ich punktu widzenia jest zrozumiałe, lecz w pewnym momencie - choć to trudne - muszą się pogodzić z faktem, że Piotruś stał się Piotrem. Tym niemniej we właściwej ocenie charakteru, słabości, upodobań itp. zdanie rodziców ma dla nas ogromną i kluczową wagę. W końcu w pewnym momencie spada na nas duża odpowiedzialność za dalsze losy zawodników. Chętnie sięgamy do opinii trenerów obecnych i tych, którzy danego chłopca prowadzili wcześniej. Staramy się w miarę możliwości poza umiejętnościami wiedzieć dużo o życiu poza boiskowym. Należy jednak pamiętać, że to są jeszcze niedojrzali ludzie, którzy mają wiele słabości – i mają też do tego prawo. Traktujemy naszą pracę profesjonalnie i zdajemy sobie sprawę, że w przypadku tych młodych ludzi zmiana zamieszkania, otoczenia, obcy kraj, obcy język, nowe środowisko nie zawsze sprzyjają rozwojowi, wtedy trzeba im poświecić odpowiednią ilość czasu, aby stworzyć odpowiednie warunki.

 

Czy w wyniku Waszej działalności pojawiły się "ciekawe nowe twarze"?
 
Nie są to "nowe" twarze, raczej twarze, które są nam znane od dłuższego czasu, a dojrzały i osiągnęły wysoki poziom umiejętności. Muszę jednak przyznać, że w dwóch przypadkach są to chłopcy, których do tej pory nie braliśmy pod uwagę, a zrobili spory postęp i rokują dalszy rozwój. Obecnie jesteśmy zainteresowani pozyskaniem 4 utalentowanych chłopców, którzy w ostatnim czasie zrobili bardzo duże postępy i o których jesteśmy przekonani, że mają realną szansę na zrobienie kariery na wysokim poziomie – także w Niemczech. Chcemy jednak, żeby nasze działania były zgodne z polityką klubów, którym Ci chłopcy sporo zawdzięczają.
 
Czy tylko tych 4 zawodników jest w centrum Pana zainteresowania? Wiem, że z Pana kancelarią adwokacką kontaktu szuka wielu rodziców i Pana skauci otrzymują propozycje współpracy, jakie są kryteria dotarcia do Pana?
 
Poza tymi kryteriami, o których mówiłem wcześniej, trzymamy się jednej reguły: „Jakość a nie ilość!” – jesteśmy przekonani, że to podejście daje większe prawdopodobieństwo końcowego sukcesu. Nie jesteśmy zainteresowani współpracą z zawodnikami, których nie znamy osobiście. Sam CV nie daje pełnego obrazu o zawodniku i jest jedynie częścią składową procesu rekrutacji. Nasi skauci posługują się w.w. kryteriami i zawsze preferujemy osobistą ocenę w bezpośredniej obserwacji, często wielokrotnej. Kontakt bezpośredni do mnie i do mojego partnera Marka Citko otrzymują chłopcy i rodzice o których my zabiegamy. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem składania nierealnych obietnic na zasadzie "może coś z tego będzie".

 

„Jakość a nie ilość!” – co to dokładnie oznacza?
 
W wyniku starannej selekcji z grupy obserwowanych chłopców wybieramy rocznie 3-4 zawodników. Tylko takiej ilości możemy zapewnić odpowiednią opiekę, monitorować ich postępy, regularnie odwiedzać ich mecze razem ze skautami zainteresowanych klubów i być z chłopakami i rodzicami przez cały czas na bieżąco. Tym się różnimy od wielu kolegów z branży, którzy stosują w swojej pracy inną strategię działania. Oczywiście nie jest to moim zadaniem aby oceniać, która strategia jest lepsza – o tym muszą zdecydować zawodnicy razem z rodzicami jednak my jesteśmy w 100% przekonani do naszej formy działania i nie robimy tutaj żadnych kompromisów.
 
Czy to tajemnica kim są Ci chłopcy, o których Pan wspominał?
 
Ze względu na dobro tych chłopców jest jeszcze za wcześnie, aby mówić o ich nazwiskach. W odróżnieniu do Niemiec, kluby w Polsce dość radykalnie reagują na kontakty z agentami co z punktu widzenia tych klubów jest dla mnie też do pewnego stopnia zrozumiałe.
 
Wspomniał Pan o współpracy Pana z Markiem Citko – może Pan Waszą współpracę przedstawić trochę bliżej?

 

Z Markiem wiążą mnie relacje przyjacielskie i piłkarsko-biznesowe. Działamy jako partnerzy, wszystkie decyzje podejmujemy wspólnie i na zawodników decydujemy się tylko wtedy, jeśli jesteśmy razem przekonani, że warto. Ponieważ nasze poglądy i podejście do młodych zawodników oraz oczekiwania w stosunku do nich są niemal identyczne, bardzo często mamy też podobne zdanie o zawodniku. Zdarza się czasami, że nasze opinie się też różnią i wtedy decydujemy się na dalszą obserwację zawodnika w celu uzyskania dodatkowych informacji, potrzebnych do podjęcia jednoznacznej decyzji. Tutaj grają też bardzo ważną rolę nasi skauci, którzy działają na terenie całej Polski i robią dla Marka i dla mnie pierwszą selekcję, co niezmiernie ułatwia dalsze działanie. Konsekwentnie trzymają się strategii „Jakość a nie ilośc” i w wielu przypadkach udowodnili, że mają dobre „oko”. Ostatnio bardzo skutecznie działają i mogą się pochwalić trafionymi decyzjami, nasi skauci Pan Gratkowski i Pan Kowalczyk  – mamy do nich pełne zaufanie.
 
Ostatnio przebywał Pan dwa razy w Korei i raz w Chinach - wiem, że nie były to wyjazdy wypoczynkowe...
 
Ciekawe kraje...

 

Czy były to wyjazdy też związane z piłką?
 
Tak – jak wspominałem wcześniej fokusem naszego działania są polscy piłkarze, ale poważne informacje, które otrzymuję z zaufanego źródła traktuję też poważnie i wtedy decyduję się też na dłuższe podróże. Zdarza się, że klub prosi mnie o ocenę perspektywicznego piłkarza, a Ci nie zawsze są Polakami. Jak widać po 1. Bundeslidze, zawodnicy z Azji robią się coraz bardziej interesujący nawet dla takich lig, jak pierwsza liga niemiecka. Dlatego ważne jest, aby mieć dobrą sieć kontaktów także poza granicami Europy.
 
Wspomniał Pan, że punkt ciężkości to zdolna polska młodzież, ale głośno ostatnio było o Panu w niemieckiej prasie w związku z transferem Waldemara Soboty z FC Brügge do FC St. Pauli...
 
Waldek już zawsze chciał grać w Niemczech, a St.Pauli było najszybsze i mimo trzech innych wstępnych propozycji, ze względu na tradycję tego klubu, ciekawe zadanie, które czeka na Waldka w Hamburgu, wspaniałych kibiców oraz możliwość regularnych występów w 2. Bundeslidze, Waldek wyraził chęć grania w Hamburgu. Od dawna wiadomo, że na stadionie "Pauli" atmosfera jest niepowtarzalna, a to powinno Waldkowi pomóc "rozwinąć skrzydła” i jak najszybciej wrócić do tej formy, którą pokazywał jeszcze niedawno w Belgii i w reprezentacji Polski. Dlatego też bardzo ważnym argumentem przejścia Waldka do St. Pauli był fakt, że selekcjoner kadry narodowej Pan Adam Nawałka podkreślił w jednej z rozmów, że poziom 1. i 2. Bundesligi ocenia bardzo wysoko – dlatego jesteśmy przekonani razem z Markiem, że w obecnej sytuacji wybór gry w St. Pauli to dla Waldka bardzo dobra opcja.

 

Waldek ma jeszcze ważny kontrakt w FC Brügge, czy były to trudne rozmowy z działaczami FC Brügge i FC St. Pauli? 
 
Na spotkaniu w Brügge miałem okazje się przekonać, jakim szacunkiem w tym klubie nadal cieszy się Waldek. Rozmowy na tym poziomie są profesjonalne, a Brügge nie dało się przekonać do transferu definitywnego....
 
Może Pan coś więcej o tym powiedzieć czy to tajemnica?
 
Negocjacje mają charakter poufny i osobisty, dlatego nie będę w ramach tego wywiadu opowiadał o szczegółach - dodam tylko, że Waldek jest wyśmienitym piłkarzem i działacze FC Brügge nadal wierzą w jego umiejętności. Dlatego też zgodzili się wstępnie jedynie na wypożyczenie i pozostawili sobie „furtkę” na powrót Waldka. Jak sprawy potoczą się dalej? Należy odczekać, a na razie Waldek przez pół roku będzie grał dla St.Pauli i na tym się będzie 100% koncentrował, aby pomóc klubowi osiągnąć cel pozostania w 2. Bundeslidze.

 

Wróćmy na koniec do polskiej zdolnej młodzieży. Czy w/g Pana poziom szkolenia młodzieży w Polsce się poprawił?
 
Zdecydowanie tak. Kluby dostrzegły jak ważna jest praca z młodzieżą. Akademie posiadają w wielu rocznikach bardzo ciekawych chłopców i sporo w nich inwestują. Miałem ostatnio okazję oglądać kilka meczy polskich drużyn w Niemczech. Utkwił mi w szczególności mecz jednej drużyny młodzieżowej Lecha Poznań w Hanowerze, bodajże wygranym przez Lechitów 2:0. Przyznam, że miałem sporą satysfakcję widząc miny działaczy Hanoweru i kilku kolegów niemieckich skautów, którzy się absolutnie nie spodziewali, ani takiego wyniku, ani też tak dobrego przedstawienia „naszych” chłopaków – tym bardziej, że Hanower ma jedną z lepszych akademii w Niemczech. Mogę dodać, że właśnie na tym meczu dostrzegliśmy chłopca, który posiada wiele zalet, których szukają niemieccy trenerzy. A to, że poziom szkolenia młodzieży w Polsce się mocno poprawił widać po tym, ilu tak zwanych "małolatów" trenuje i po części gra w naszej ekstraklasie. To dobry znak.
 
Jest Pan nieustępliwy co do nazwisk - może Pan nam chociaż jedno nazwisko wymienić?
 
W związku z tym, że jest to zawodnik pełnoletni i współpracujemy ze sobą już dłuższy czas - proszę bardzo: Krystian Sanocki z Lecha Poznań jeszcze grając w CLJ zdecydował się na współpracę z nami i już parę tygodni później pojechał na testy do Hamburger SV i RB Lipsk. Pomimo tego, że Krystian sprzedał się z dobrej strony, w wyniku wspólnej decyzji podjętej kolektywnie z Markiem, działaczami Lecha i niemieckich klubów, Krystian wrócił do Lecha. Stwierdziliśmy, że dla dobra chłopaka była to w tym momencie najlepsza decyzja. Jak widać teraz, mieliśmy rację: Krystian wziął sobie wskazówki trenerów z Niemiec do serca, intensywnie nad sobą pracował i efekty przyszły szybko: trener Maciej Skorża zabrał jego na obóz pierwszego zespołu Lecha do Turcji, gdzie Krystian potwierdził swój nieprzeciętny talent i pokazał się z dobrej strony – jestem przekonany, że jeszcze w tym sezonie zobaczymy go na stadionach Ekstraklasy, a jego przejście do Niemiec to tylko kwestia czasu, pod warunkiem, że dalej będzie tak profesjonalnie podchodził do sprawy jak dotychczas.
 
Czy możemy umówić się na następną rozmowę, w której może dowiemy się więcej szczegółów na temat Pana wybrańców? 
 
Chętnie! Pracujemy z Markiem i naszym zespołem skautów konsekwentnie nad tym, żeby indywidualnie pomagać utalentowanym chłopcom z Polski i wskazać im prawidłową drogę na każdym etapie ich kariery. Jeżeli więc osiągniemy porozumienie w rozmowach z zawodnikami, rodzicami i polskimi klubami, nie będę z tego robił tajemnicy. Aczkolwiek chciałbym podkreślić, że dyskrecja jest jedną z najważniejszych podstaw naszej pracy i proszę o wyrozumiałość, jeśli nie będę się „chwalić” każdym nazwiskiem zawodnika, z którym współpracujemy – nie każdy chłopak sobie tego życzy i to trzeba uszanować.
 
Życzymy Waszym chłopcom sukcesów oraz wytrwałości w osiąganiu zamierzonych celów a Panu, Panu Markowi i całemu zespołowi satysfakcji, trafionych transferów z korzyścią dla zawodników i jednocześnie może też dla polskiej reprezentacji.
 
Dziękuję.

 

Z adwokatem i menedżerem Marcinem Balcerem rozmawiał Peter Ciper - BundesligaPL@aol.com.