Dwa orły i pięciu orlików Bundesligi

W rozgrywkach Bundesligi możemy się pochwalić Arturem Wichniarkiem i Kubą Błaszczykowskim, o innych lepiej pomilczeć.

Dorobek polskich piłkarzy w rundzie jesiennej 1. Bundesligi to 82 mecze, 14 goli i 6 asyst. W porównaniu z poprzednimi latami jest spora poprawa, ale wpływ na całkiem niezły wynik ma w zasadzie jedynie dwóch zawodników: Artur Wichniarek i Jakub Błaszczykowski. Napastnik Arminii i pomocnik Borussii Dortmund zaliczają się bez wątpienia do gwiazd niemieckiej ekstraklasy.

- Obaj robią świetną reklamę naszej piłki. Dawno w Niemczech nie było już tak, żeby cały zespół uzależniony był od jednego Polaka. A tak jest właśnie w przypadku Wichniarka - mówi Andrzej Juskowiak i dodaje: - Co do Kuby Błaszczykowskiego, to wszyscy wiedzieliśmy, że jest w stanie grać na bardzo wysokim poziomie, ale dopiero w tym sezonie się o tym przekonaliśmy. Przestały go nękać kontuzje i od razu stał się czołowym pomocnikiem w Bundeslidze. Tak więc Wichniarek i Błaszczykowski to nasze dwa orły. Reszta to już niestety tylko orliki - śmieje się Jusko, który w niemieckiej ekstraklasie rozegrał 184 mecze i strzelił 56 goli.

O dziesięć bramek mniej ma na razie Wichniarek (w 182 spotkaniach), ale jeśli w rundzie rewanżowej będzie tak skuteczny jak jesienią, wówczas dogoni Juskowiaka. "Król Artur" jest bliski pobicia swojego najlepszego wyniku na niemieckich boiskach. W sezonie 2002/03, również w barwach Arminii strzelił 12 goli.

Niestety, tak jak Wichniarek i Błaszczykowski zasługują na komplementy, występy pozostałej piątki naszych zawodników można w zasadzie przemilczeć. - Oni byli słabiutkim tłem dla Wichniara i Kuby - uważa Juskowiak.

Były reprezentant Polski najbardziej rozczarowany jest Łukaszem Piszczkiem, pomocnikiem Herthy. - Wiem, że był bardzo długo kontuzjowany, ale w tych meczach w których już wystąpił, spodziewałem się po nim znacznie więcej. Jeden dobry mecz w takim klubie jak Hertha to zdecydowanie za mało. Jeśli wiosną wróci po kontuzji i w dalszym ciągu będzie się spisywać tak przeciętnie, to podejrzewam, że po sezonie będzie musiał opuścić stolicę Niemiec - twierdzi Juskowiak.

 

sports.pl