Afera w Bundeslidze. Watzke nie chce pomagać biedniejszym klubom

Prezes Borussii Dortmund, Hans Joachim Watzke, został skrytykowany z powodu kontrowersyjnego oświadczenia o problemach finansowych klubów Bundesligi w dobie koronawirusa. Konkurenci przypomnieli szefowi BVB, że ma krótką pamięć.

W czasach pandemii koronawirusa COVID-19, z powodu której wiele klubów niemieckiej Bundesligi i niższych lig obawia się o przetrwanie finansowe, prezes Borussii Dortmund Hans-Joachim Watzke swoim oświadczeniem wywołał ogromne kontrowersje - pisze portal t-online.de.

Watzke w poniedziałek był gościem programu w telewizji ARD na temat negatywnego wpływu pandemii na kondycję finansową klubów. - Solidarność solidarnością, ale popieram uczciwe postawy. Zarządzamy wszyscy firmami i jesteśmy konkurentami - powiedział szef klubu z Dortmundu.

60-letni Watzke podkreślił, że jest przeciwko udzielania pomocy klubom, które nie radzą sobie w dobie koronawirusa. - Nie może być tak, że bogatsze kluby, które w ostatnich latach podjęły wysiłek, będą teraz wynagradzać tych, którzy tego nie zrobili. Trzeba się zastanowić co jest sportową rywalizacją, a co nie jest - dodał.

Słowa działacza spotkały się z ostrą krytyką konkurencji, która przypomniała prezesowi BVB, jak w latach 2003-05 r. Borussia dzięki pomocy finansowej Bayernu Monachium mogła wyjść z tarapatów finansowych.

- Wybiła godzina solidarności. Silne kluby muszą pomóc słabszym. Chciałbym, żeby solidarność i zdrowy rozsądek osiągnęły konsensus między wszystkimi w Bundeslidze - skomentował Dietmar Hopp, właściciel TSG 1899 Hoffenheim. 

W podobnym tonie wypowiedział się też Thomas Roettgermann, dyrektor sportowy Fortuny Duesseldorf. - Nie wiem, co nim (Watzke - przyp. red.) kierowało. Całkowity brak solidarności. To nie był właściwy czas, ani właściwy przekaz - ocenił w rozmowie z "Rheinische Post".

źródło: wp.pl