Hoeness ucina temat transferu Lewandowskiego i ostro krytykuje menedżera Polaka

Hoeness ucina temat transferu Lewandowskiego i ostro krytykuje menedżera Polaka

Uli Hoeness twierdzi, że Pini Zahavi miał zły wpływ na Roberta Lewandowskiego, a jego zachowanie wywołało u Polaka obniżkę formy. Zdaniem szefa Bayernu "Lewy" prezentuje się obecnie zdecydowanie lepiej. Jest dla mistrzów Niemiec jak "nowy nabytek".

O transferze Roberta Lewandowskiego do któregoś z zagranicznych potentatów (Real Madryt, PSG, Manchester United) mówiło się od kilku miesięcy. Władze Bayernu Monachium postanowiły jednak, że za wszelką cenę zatrzymają Polaka. Tak też się stało. Uli Hoeness - prezydent Bayernu - raz jeszcze stanowczo podkreślił, że tematu transferu "Lewego" nie ma. I do końca sierpnia nic się w tej kwestii nie zmieni.

Hoeness podczas niedzielnej rozmowy z Joergiem Wontorrą (w telewizji Sky) odniósł się do medialnych spekulacji na temat Lewandowskiego. Polak w końcówce ubiegłego sezonu i podczas mistrzostw świata obniżył loty.

Według niego winę za słabą dyspozycję piłkarze ponosi menedżer piłkarza, Pini Zahavi. Miał on nałożyć presję na Lewandowskiego i naciskać na transfer. - Pięć razy chciał się umówić ze mną, Karlem-Heinzem Rummenigge albo Hasanem Salihamidziciem. Powiedziałem mu, że mam czas 2 września o godz. 14:30 - stwierdził Hoeness. Okienko transferowe w Bundeslidze zamyka się ostatniego dnia sierpnia, stąd ironiczny wydźwięk propozycji.

Lewandowski ma ważny kontrakt do 2021 roku i Bayern nie widzi powodu, dla którego miałby go sprzedać do innego klubu. Hoenessa cieszy fakt, że Polak w nowym sezonie prezentuje się bardzo dobrze. Świetnie przepracował okres przygotowawczy, zanotował hattricka w starciu o Superpuchar z Eintrachtem Frankfurt, a także strzelił zwycięską bramkę w Pucharze Niemiec. - Gra niczym nowy nabytek - chwalił polskiego piłkarza menadżer.

Szefowie Bayernu wielokrotnie zapewniali, że Lewandowski nie odejdzie z klubu. Byli w stanie odrzucić nawet ofertę opiewającą na 100 milionów euro. Prezydent Bayernu uważa, że Lewandowski jest wart nawet więcej. - Będziemy uparci bez względu na to, co stanie się w najbliższych dwunastu dniach. Jestem przekonany, że moglibyśmy dostać oferty w wysokości 150 milionów. Dobrze dla świata futbolu, że jest klub, który nie musi patrzeć na giełdę, ani nie jest prowadzony przez oligarchę. Naszych pieniędzy nie wygraliśmy w Lotto, ani nie odziedziczyliśmy, tylko ciężko je wypracowaliśmy - dodał Hoeness.

Główny powód jest jednak taki, że pozbywając się Lewandowskiego, Bayern zostałby tylko z Sandro Wagnerem. - Poza nim nie mamy innego napastnika, poza tym kto zdobywałby 30 bramek w sezonie? - uciął Hoeness.

 

źródło: wp.pl