Piszczek: o Rumunii i Legii nie myślę

Łukasz Piszczek dostosował się do formy całego zespołu w zremisowanych bezbramkowo przez Borussię Dortmund derbach Zagłębia Ruhry z Schalke 04 Gelsenkirchen. Zagrał na wysokim poziomie w jedynie drugiej połowie, wcześniejsze 45 miał bezbarwne. - Wpadliśmy w lekki dołek i musimy szukać formy. Przed nami wszystkimi wciąż dużo pracy - stwierdził po meczu.

- Na pewno pierwsza połowa w naszym wykonaniu pozostawiała sporo do życzenia – Piszczek nie ukrywał. – Mario Goetze i Shinji Kagawa mieli kreować grę z przodu i pomagać przy konstruowaniu akcji na skrzydłach. Problem jednak w tym, że za bardzo wzięli to sobie do serca i w efekcie byli głównie z boku, a środek pozostał przez nas niezagospodarowany. W przerwie trener podpowiedział nam kilka rozwiązań, kazał ofensywnym zawodnikom być w centrum, co rzeczywiście spowodowało, że mieliśmy więcej sytuacji. Trzeba też przyznać, że Schalke świetnie się organizowało w defensywie i stąd nasze trudności - podkreślił.

Sobotni remis był czwartym ligowym meczem Borussii bez zwycięstwa. W niektórych szatniach dawałoby to powody do niepokoju. Ale nie w Dortmundzie. - Nie czujemy się tak. W czubie tabeli jest dość ciasno, kilka drużyn dzieli niewielki dystans punktowy. Nie ma nerwów i wszystko jest do nadrobienia. Oczywiście nie jesteśmy zadowoleni z tej serii, która nam się przytrafiła. Mamy jednak młodą drużynę, kilku zawodników przyszło, kilku odeszło, więc wciąż potrzebujemy czasu. - "Piszczu" przypomniał. - Dopracowanie pewnych schematów i ustabilizowanie formy ciągle przed nami. Mieliśmy okres, kiedy graliśmy super, teraz nadszedł lekki dołek. Normalna sytuacja, którą musimy zaakceptować. Musimy walczyć, by jak najszybciej wrócić na dobrą drogę.

W dortmundzkiej szatni pomimo kiepskiej gry panuje dobry nastrój. Przeciwko Schalke do gry wrócili bowiem rekonwalescenci Andre Schuerrle i Raphael Guerreiro. - Rzeczywiście coraz więcej kontuzjowanych piłkarzy jest do dyspozycji trenera. Zaczął nawet trenować z nami nieobecny od pół roku Marco Reus. Szersza kadra pozwala na większy wybór trenerowi. Nie ukrywam, że gra w krótkim odstępie czasu 120 minut, zaraz potem 90 nie jest łatwa. W perspektywie są kolejne mecze, więc możliwość rotacji składem przełoży się też z pewnością na jakość naszej gry - polski defensor tłumaczył.

Teraz przed Piszczkiem kolejne wyzwania: Liga Mistrzów, znów Bundesliga, a za chwilę zgrupowanie kadry. Z ostatniego wrócił z urazem. - Rzeczywiście tamta kontuzja wybiła mnie z rytmu. Wypadłem na półtora tygodnia i czuję, że forma nie jest taka, jak przed kontuzją. Myślę jednak, że szybko powinienem wrócić do normy.

Na koniec reprezentant biało-czerwonych podzielił się kilkoma spostrzeżeniami dotyczącymi spotkań, które przed nim. Nie zabrakło też słowa na temat wyborów prezesa PZPN-u. - O Rumunii nie myślę. O Legii również. Przynajmniej teraz. Z kolei co do prezesa związku, to wiem, że na stanowisku pozostał Zbigniew Boniek. I tyle w tym temacie - podsumował.

 

onet.pl - Rafał Sak