Grad goli we Frankfurcie, FC Porto wyeliminowało Eintracht

Eintracht Frankfurt zremisował u siebie FC Porto 3:3 (1:0) w rewanżowym meczu 1/16 finału Ligi Europy. W Portugalii padł remis 2:2, wobec czego do dalszej fazy gier awansowali goście.

Po losowaniu tę parę uznawano za jedną z ciekawszych w 1/16 finału Ligi Europy. Jako faworyta wskazywano na Portugalczyków, ale Niemcom nie odmawiano możliwości sprawienia niespodzianki.

I taką niewątpliwie był remis Eintrachtu w wyjazdowym spotkaniu 2:2, co sprawiało, że przed rewanżem to im było bliżej do awansu. Wystarczył im przecież do niego remis 0:0 lub 1:1.

Goście mieli jednak zamiar osiągnąć korzystny wynik na niemieckim terenie i zabrali się ostro do realizacji tego planu już od pierwszych minut. W 26. minucie dobrym dośrodkowaniem popisał się Ricardo Quaresma, w polu karnym Eliaquim Mangala uprzedził wychodzącego z bramki Kevina Trappa, ale piłka trafiła go jedynie w plecy.

Chwilę później świetną okazję mieli gospodarze. Johannes Flum w polu karnym oddał potężny strzał na bramkę Porto, ale uderzył niecelnie.

Nie pomylił się już jednak Stefan Aigner w 37. minucie. W nieco przypadkowej sytuacji pozostawiony bez opieki niemiecki zawodnik strzałem... podeszwą, tuż przy słupku, pokonał Heltona.

W drugiej części gry oglądaliśmy prawdziwą kanonadę - bo tak należy nazwać aż pięć bramek w zaledwie 45 minut gry. Najpierw na 2:0 podwyższył Alex Meier po świetnym podaniu Tranquillo Barnetty

Wydawało się, że to przesądza już kwestię awansu, ale Porto nie miało zamiaru się poddawać i szybko zdobyło kontaktową bramkę. Quaresma dokładnie wrzucił piłkę w pole karne, gdzie Mangala strzałem głową pokonał Trappa.

Po chwili blisko zdobycia kolejne bramki byli gracze Eintrachtu. Sebastian Jung uderzał piętą, ale piłkę z linii bramkowej wybił Silvestre Varela. Po chwili dobijać próbował jeszcze Joselu, ale trafił jedynie w swojego kolegę z drużyny.

Eintracht przekonał się boleśnie o prawdziwości starego piłkarskiego porzekadła, że "niewykorzystane sytuacje lubią się mścić". W 71. minucie swoją drugą bramkę w tym meczu zdobył Mangala, po raz kolejny pokonując głową Trappa.

Remis 2:2 utrzymał się jednak zaledwie kilka minut. Bastian Oczipka dośrodkował ze skrzydła, jego centra została jeszcze przedłużona, aż wreszcie piłka dotarła do Aleksa Meiera. Ten uderzył po koźle i pokonał Heltona, dając prowadzenie gospodarzom 3:2.

Porto po raz kolejny pokazało jednak charakter. Na pięć minut przed końcem spotkania Trap odbił piłkę po strzale Limy, ale na dobitkę czyhał już Nabil Ghilas, który umieścił piłkę w siatce, doprowadzając do remisu 3:3. Takim wynikiem zakończyło się to spotkanie, co oznacza, że do kolejnej fazy gier awansowali zawodnicy z Portugalii.

 

Eintracht Frankfurt - FC Porto 3:3 (1:0)

Bramki: Stefan Aigner (37), Alex Meier (52, 76) - Eliaquim Mangala (58, 71), Nabil Ghilas (85)

Pierwszy mecz: 2:2.

Awans: FC Porto

 

onet.pl